Mahoń lepszy od czerwonego

Kryzys kryzysem, bezrobocie bezrobociem, ale wciąż napotyka się ludzi, którzy zachowują się jakby nagle wyrwano ich z samego środka realnego socjalizmu. Czyli z czasów, kiedy klient zdecydowanie nie miał racji.

Jako że urodził się nam synek, postanowiliśmy wymienić w domu okna – żeby dziecina miała cieplej. Na rynku okien panuje chyba niebywała konkurencja. Codziennie do mojej skrzynki wpada przynajmniej kilka reklamówek firm instalujących drzwi i okna, a okoliczne słupy i drzewa są oblepione podobnym badziewiem. Nic tylko przebierać i grymasić. Zadzwoniliśmy do jednej, która przechwalała się, że jej klienci polecają ja znajomym do końca życia. Zamówienie przyjęto i wysłano do nas handlowca.

Handlowiec to – jak mi się wydawało – ktoś taki, kto ma oczarować potencjalnego klienta. Ten taki nie był. W ogóle przyszedł do nas po to, żeby załatwić sprawę okien, lecz by udowodnić, że jesteśmy od niego głupsi. A on mądrzejszy. Przy każdym naszym pytaniu kiwał z politowaniem głową, nie wierząc, że można nie rozumieć tak podstawowych oczywistości ze świata szyb. Na kiwaniu i uśmieszkach się nie skończyło, jako że koleś był gburem, coraz chętniej i odważniej komentował wszelkie przejawy naszej aktywności. No i wkurzył się, że jedne okna maja być czerwone. – Czerwone? lepszy będzie mahoń – stwierdził autorytatywnie. A potem ciągle nas od tego czerwonego odwodził. – Ja bym szedł w mahoń. Mahoń będzie dobry. – ale my chcemy czerwone, Nie da się zrobić czerwonych? – pytaliśmy. – Dać to się może da, ale po co, skoro mahoń podobny? I lepiej będzie wyglądał.

Potem spytał, czy chcemy okna bezołowiowe, bo te z ołowiem szkodzą, ale te bez są droższe. Oczywiście chcieliśmy zdrowsze i dopiero potem się odwiedziliśmy, że tych ołowiowych nie instaluje się od ładnych paru lat. W końcu facet poszedł, wywracając na pożegnanie oczami (z jakimi durniami przychodzi mi się spotykać!). Ledwo drzwi się zamknęły, ustaliliśmy, że nie chcemy mieć z gościem żadnego więcej kontaktu, zaś bezrobocie w branży okiennej jest stanowczo za małe. I wtedy zadzwonił domofon. Odebraliśmy. To był nasz gbur. – Mahoniowe będą lepsze. Pan wyjdzie i zobaczy – sąsiedzi mają drzwi w takim kolorze. Sam pan powie, że mahoń lepszy od czerwonego.

Igor Zalewski