Jak nie dać się oskubać życiu

nie daj się oskubać

nie daj się oskubaćNie jest ważne ile się zarabia bo wiadomo, że wszystko można wydać. Kluczem jest to jak racjonalizować swoje wydatki. Nie jest problemem wydanie każdej sumy pieniędzy, zwłaszcza jak się mieszka w dużym mieście, gdzie możliwości upłynniania gotówki są bardzo duże. Niby to dzięki rozrzutności społeczeństwa ekonomia jakoś w kraju się kręci, ale  z drugiej strony może jednak warto w bezbolesny sposób zabezpieczyć się przed skutkami następnego kryzysu. Nigdy nie wiadomo kiedy przyjdzie i czy tym razem nie dosięgnie i ciebie.

Najlepszym sposobem na oszczędności jest założenie dwóch kont. Jedno, z którego na bieżąco korzystasz – oblicz sobie kwotę, ile w danym miesiącu potrzebujesz i tego się trzymaj. Wybierz drugie konto, najlepiej aby było wyżej oprocentowane i sukcesywnie przelewaj na nie jakąś kwotę. Traktuj je jak skarbonkę, nie wyciągaj stamtąd pieniędzy, po prostu zapomnij, że coś tam masz. A jak nie masz pod ręką banku, to pudełka, a potem do banku. I trzeba to robić konsekwentnie. Dobrym pomysłem jest fakt, aby to konto miało np. droższa kartę, tak aby nie opłacało Ci się jej wyrabiać, a pieniądze można by z niego wyciągać tylko za pomocą przelewów.  To jest jednak bardziej czasochłonne niż używanie karty, więc ułatwia utrzymywanie oszczędności nienaruszonych. Do tego konta pod żadnym pozorem nie można się dobierać pod pretekstem ładnej sukienki na wyprzedaży. A jak już to zrobisz z ważnych powodów, to w przyszłym miesiącu oddaj wraz z procentem. Zrób polecenie przelewu, tak, aby na Twoje konto oszczędnościowe stale, nawet jak zapomnisz, albo Ci się nie będzie chciało, wpływały pieniądze.

Najlepiej odkładać na zapasowe konto ustalony procent dochodów, np. 10 proc. I żyć z pozostałych 90 proc. tak jakby to była jedyna kwota dostępna dla ciebie.  Po kilku latach możesz zebrać całkiem przyzwoita sumkę i wyjechać np. w podróż marzeń.

Nie każdy tak potrafi, wielu osobom brak wytrwałości i cierpliwości dlatego jednak wolą wziąć kredyt na wymarzoną podróż, a potem pod przymusem bankowym go spłacać. Można i tak sobie radzić, byle z głową.

Zaufaj programom

Poza tym warto pomyśleć o wyborze programu komputerowego, który będzie zarządzał naszym budżetem domowym. Na rynku mamy ich całkiem spory wybór. Można ściągnąć je za darmo z sieci, albo zapłacić za te bardziej zaawansowane. Takie programy szybko pomogą nam szybko zorientować się na co wydajemy najwięcej pieniędzy. Dzięki temu dużo łatwiej posegregować nasze wydatki i lepiej nimi zarządzać. Nad ściąganiem programów  warto zastanowić się wówczas, kiedy tradycyjne metody zawodzą (kontomierz.pl).

System kopertowy

System ten znają z pewnością nasze babcie. Mimo, że bardzo często miały mniej niż my, to jednak z zakupów potrafiły do domu wrócić obładowane smakołykami, a i na kosmetyk czy ciuszek również się znalazło.

Sposobem na oszczędzanie dla wielu osób jest pogrupowanie poszczególnych wydatków i odkładanie ich do kopert. I tak np. do jednej koperty wkładamy wydatki stałe np. opłata za mieszkanie, energię, gaz, telefon, internet itd.), do drugiej wydatki na jedzenie, następnie wydatki na ubrania i kosmetyki, rozrywkę, benzynę. Pamiętaj o kopercie przeznaczonej na przyjemności, na ubrania, czas wolny w tym restauracje, dyskoteki. Włóż tam taką kwotę, jaką wydaje ci się, że przeznaczasz na rozrywkę. Zobaczysz, czy twoje wyobrażenia pokrywają się z rzeczywistością i czy ta koperta zostanie opróżniona w połowie miesiąca, czy wystarczy do końca.  Pewnie początkowo system kopertowy będzie miał kilka mankamentów i nie zadziała w stu procentach, ale po kilku miesiącach sam się dogra.

Aby dokonać racjonalnych podziałów pieniędzy na poszczególne kategorie należy  zachować pewne zasady. Ważne jest, aby na bieżącą konsumpcję rachunki, jedzenie, codzienne przyjemności nie wydawać więcej niż 50 – 60 proc. miesięcznych dochodów. Pamiętajmy zawsze o miejscu na spłatę kredytów, niespłacenie ich w terminie skutkuje dużymi odsetkami. Aby zachować stabilność naszych finansów nie zaciągajmy kredytów przekraczających jedną trzecią naszych dochodów. Pozostałe 10 – 20 proc. dochodów przeznaczajmy na oszczędności.