Budżet domowy po kryzysie

budżet domowy po kryzysie

Moja rodzina jest bardzo duża, mamy siedmioro dzieci od studenta do przedszkolaka. Zawsze radziliśmy sobie nieźle, ja po studiach i narodzinach trzeciego dziecka zajęłam się domem, a mój mąż (jest inżynierem) założył niewielki warsztat ślusarski. Parę lat temu zdecydowaliśmy się (ze względu na liczną rodzinę i ceny domów w mieście) na zakup gospodarstwa. Dom, który kupiliśmy jest duży i nadający się dla naszej rodziny, ale był w stanie wymagającym wielu nakładów finansowych. Tak więc jakiś czas temu rozpoczęliśmy remont, który w szybkim tempie pochłaniał nasze oszczędności i aktualne dochody.

W takiej sytuacji zastał nas kryzys. I tak do końca nie wiem czemu, czy to fala strachu czy rzeczywisty kryzys, ale coś spowodowało, że zimą 2009/2010 w warsztacie mego męża nie pojawiło się żadne zlecenie. Być może gdybyśmy nie podjęli wcześniej decyzji o kupnie domu, nie robili koniecznych inwestycji sytuacja nie byłaby tak tragiczne. Niestety, pieniądze które jeszcze mięliśmy szybko się rozchodziły, nie było na wypłaty (zatrudnialiśmy dwóch pracowników) i trzeba było zawiesić działalność.

Obydwoje zaczęliśmy szukać pracy. W tym czasie – ja kobieta z miasta -obserwowałam moich sąsiadów z naszej maleńkiej (siedem domów ) wsi. Szybko nauczyłam się wielu rzeczy o których nie miałam wcześniej pojęcia. Czego? Tego, że nie należy mięsa i wędlin kupować w mieście, że można kupić świnię (wiem, ze to dziwnie brzmi)i samemu zrobić co potrzeba. Nie uwierzyłabym kiedyś, że potrafię zrobić zarówno kiełbasy jak i wędzone szynki czy doskonały pasztet w słojach. Wiosną warsztat męża dostał kilka zleceń i na nowo podjął działalność. Ja jednak w obawie o przyszłość robiłam swoje tzn. zaczęłam hodować kury i cielaki. Moja mama wpadała w rozpacz nad swoją ukochaną jedynaczką, ale jednocześnie była pełna podziwu. Znajomi, którzy odwiedzali nas w gospodarstwie nie mogli uwierzyć w zmiany jaki w we mnie zaszły.

Wkrótce wpadłam na pomysł założenia gospodarstwa agroturystycznego w którym goście będą mogli spróbować domowych wyrobów, poznać pracę przy zwierzętach i spędzić czas na świeżym powietrzu. Nasz dom położony jest w odległości ok. 150m od jeziora Orzechowskiego, nawiązałam wiec kontakt z właścicielami jeziora i uzgodniłam warunki wędkowania dla moich gości. Zimą oferuję kuligi, narty, sanki i łyżwy, Obecnie jestem w stanie przyjąć ok.10 osób równocześnie. Przetrwaliśmy najgorsze. Mąż dalej prowadzi warsztat, dzieci uczą się (tylko najmłodszy Franek jest w przedszkolu), a ja organizuję życie domu i mojej niewielkiej firmy. Jestem dumna z siebie i swojej rodziny.

Dagmara Kamińska